... młody łabędź niemy (Cygnus olor) zbliżył się na tyle blisko Kuszącej i Fotografującego, że powyższe zdjęcie zrobić się udało. W ogóle mam wrażenie, że tych ptaków coraz więcej fotografuję.
Czas leci a wpisów nie ma. Trudno się tłumaczyć, bo i nie ma z czego. Jest za to czym się pochwalić. Dochodzę do wniosku, że londyńskie wiewiórki są już tak rozpuszczone, że na widok człowieka nie tylko nie uciekają - ale same garną się, licząc na coś do jedzenia. Ja ten odruch bez skrupułów wykorzystuję i oto jeden z efektów.
Zainwestowałem niedawno w książkę ogólną, na temat fotografii cyfrowej. Od czegoś trzeba zacząć. W generalnym zamyśle miała wznieść moje umiejętności na fotograficzne wyżyny. W rzeczywistości, przynajmniej póki co, zainteresowała mnie techniką HDR. Pierwsza próba powyżej, a nieudolne postępy śledzić można tutaj.
Na Gdańską Paradę Niepodległości poszedłem zachęcony jej coroczną popularnością i niezwykłą okazją, jaką stwarza do robienia zdjęć. Trzeba uczciwie przyznać - było fajnie. Dwadzieścia czy trzydzieści tysięcy osób (zależnie od źródła), w większości albo przebranych albo przynajmniej z czymś biało - czerwonym, naprawdę robi wrażenie. Takiego kwasu jak w Warszawie nikt na szczęście nie zrobił, ale w kluczowym momencie politycy nie omieszkali przypomnieć komu w ich mniemaniu zawdzięczamy to, że jest pięknie i ładnie, a Polska jest w budowie. Dla mnie w jednej sekundzie cały czar Parady prysnął. Większość z uczestników miało mówców w głębokim poważaniu i tylko rzymscy rycerze z faktorii w Pruszczu Gdańskim, zdawali się zachowywać w obliczu tej sytuacji stoicki spokój.
Wbrew temu co mówią w prognozie pogody uważam, że idzie zima. Zacząłem karmić sikorki, lada dzień zmienię opony na zimówki i tylko jeszcze przez jakiś czas najgrubszej kurtki nie założę, bo nie lubię.
W sumie to Sopot. Ale ten, jest u nas w kraju swego rodzaju turystyczną Mekką. Stąd też wybrałem się na sopockie molo, celem uchwycenia co ciekawiej prezentujących się jesienną porą wczasowiczek. Wczasowiczki, owszem były, ale żadna nie wyróżniała się specjalnie spośród tłumu. Wyróżniały się za to wróble zwyczajne (Passer domesticus), które dodatkowo darzę dużym sentymentem.