Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gdańsk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gdańsk. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 15 lipca 2012
czwartek, 22 marca 2012
Babką kuszony cytrynową...

... młody łabędź niemy (Cygnus olor) zbliżył się na tyle blisko Kuszącej i Fotografującego, że powyższe zdjęcie zrobić się udało. W ogóle mam wrażenie, że tych ptaków coraz więcej fotografuję.
niedziela, 1 stycznia 2012
Co się działo, że się nic nie działo
Zainwestowałem niedawno w książkę ogólną, na temat fotografii cyfrowej. Od czegoś trzeba zacząć. W generalnym zamyśle miała wznieść moje umiejętności na fotograficzne wyżyny. W rzeczywistości, przynajmniej póki co, zainteresowała mnie techniką HDR. Pierwsza próba powyżej, a nieudolne postępy śledzić można tutaj.
czwartek, 24 listopada 2011
niedziela, 13 listopada 2011
Stoicki spokój...

Na Gdańską Paradę Niepodległości poszedłem zachęcony jej coroczną popularnością i niezwykłą okazją, jaką stwarza do robienia zdjęć. Trzeba uczciwie przyznać - było fajnie. Dwadzieścia czy trzydzieści tysięcy osób (zależnie od źródła), w większości albo przebranych albo przynajmniej z czymś biało - czerwonym, naprawdę robi wrażenie. Takiego kwasu jak w Warszawie nikt na szczęście nie zrobił, ale w kluczowym momencie politycy nie omieszkali przypomnieć komu w ich mniemaniu zawdzięczamy to, że jest pięknie i ładnie, a Polska jest w budowie. Dla mnie w jednej sekundzie cały czar Parady prysnął. Większość z uczestników miało mówców w głębokim poważaniu i tylko rzymscy rycerze z faktorii w Pruszczu Gdańskim, zdawali się zachowywać w obliczu tej sytuacji stoicki spokój.
niedziela, 23 października 2011
Zima idzie

Wbrew temu co mówią w prognozie pogody uważam, że idzie zima. Zacząłem karmić sikorki, lada dzień zmienię opony na zimówki i tylko jeszcze przez jakiś czas najgrubszej kurtki nie założę, bo nie lubię.

sobota, 1 października 2011
Zabawki dużych chłopców

Szacunkowy koszt? - 30 000 zł
Utrzymanie? - nie mam pojęcia.
Ilu laskom na molo miękną kolana? - prawie wszystkim ;o).
Utrzymanie? - nie mam pojęcia.
Ilu laskom na molo miękną kolana? - prawie wszystkim ;o).
Ambroży

Dopiero, kiedy jakiś czas po wprowadzeniu się zaczęły budzić mnie dziwne piski, zorientowałem się, że są. Później zauważyłem, że ktoś je karmi. Koty. Pół dzikie – pół udomowione, mieszkają albo pod klatką schodową, przy wejściu do osiedlowego klubu albo u swoich „właścicieli” na pierwszym piętrze. Oba wydawało by się, strachliwe. Ale nie – dzisiaj dopiero zorientowałem się, że istnieje jakaś hierarchia. Wygląda na to, że rządzi ten czarny – Ambroży. Ambroży swego pręgowanego kumpla rozstawia po kątach i to wtedy usłyszeć można owe piskliwe dźwięki. Poza tym wydaje się być kotem całkiem sympatycznym. Przez większość dnia siedzi na dachu od wejścia i obserwuje świat.
I najważniejsze. Ambroży ma właścicielkę. Kiedy leje pręgowanego, ona wychodzi na balkon i krzyczy: „Ambroży! Wracaj do domu!”. Ambroży podkula ogon i wraca…
I najważniejsze. Ambroży ma właścicielkę. Kiedy leje pręgowanego, ona wychodzi na balkon i krzyczy: „Ambroży! Wracaj do domu!”. Ambroży podkula ogon i wraca…

niedziela, 18 września 2011
Chłopaki! Samolot leci!

No i leciał. Wizzair chyba ;o). A surykatki bardzo wdzięcznymi obiektami do fotografowania są i basta!
Podobno zdarza się tylko raz

Chodzi oczywiście o miłość. Jeżeli zwierzęta czują choć trochę podobnie jak my, to te dwa zdjęcia, w moim mniemaniu, obrazują ją prawie w całej pełni. Tak mi się zebrało na romantyczne konkluzje, a co! ;o)
czwartek, 28 lipca 2011
sobota, 4 czerwca 2011
Dla kogoś na pewno będą zdrowe ;o)

Chodzi naturalnie o wakacje i program "Zdrowe Wakacje" zainaugurowany pokazem ratownictwa. Dla mnie w każdym razie, początek nie zapowiada się różowo. Do teraz nie mogę pozbyć się piasku z lewego oczodołu. A spiker uprzedzał, żeby zasłaniać oczy jak Eurocopter będzie lądował i startował. Ale nie - człowiek uparty, poszedł robić zdjęcia. No i teraz mam co chciałem. Nie wystarczyły mi te robione z molo, więc podszedłem bliżej. Efekt zdjęciowy - każdy widzi a z tego, że cały czas mrugam okiem będę musiał się tłumaczyć pewnie większości kobiet, na które dziś spojrzę ;o)
niedziela, 15 maja 2011
Gdyby nie hałas

No właśnie. Gdyby nie on, pewnie nie dowiedział bym się o odbywających się w Gdańsku obchodach 20 lecia Straży Granicznej. Obchody obchodami, ale już od chyba miesiąca, z częstotliwością co kilka dni, nad moim miejscem pracy nieźle hałasował śmigłowiec. Rzecz zdarza się co prawda od czasu do czasu, ale tym razem było inaczej. Latał wyjątkowo nisko i zdecydowanie zbyt często. Krótko mówiąc - był upierdliwy. Nie mogłem więc mu odpuścić i na jakieś 15 minut odwiedziłem wspomniane obchody. Z perspektywy pilota to chyba całkiem trudne zmieścić się w wąskim gardle nad Motławą i dodatkowo podjąć z wody zrzuconych tam wcześniej twardzieli. Szacun! ;o)
Nie taka MILICJA straszna...

... jak ją malują. Przynajmniej w Noc Muzeów. Dzięki inwencji pracowników Europejskiego Centrum Solidarności nikt z mniej więcej tysięcznego tłumu czekających przed wejściem na wystawę nie zmarzł i co najważniejsze nie nudził się. Bezpieczeństwa oczekujących pilnowali funkcjonariusz Milicji z watą cukrową zamiast białej pały, Marysia rodem z "Poszukiwany, poszukiwana" rozdawała opadającym z sił cukier w kostkach, kierownik sklepu zapewniał projekcje co śmieszniejszych kronik filmowych, a ochocze dziewczyny w strojach z epoki zapewniały oprawę muzyczną.


piątek, 8 kwietnia 2011
mało SPEKTAKULARNE WYDARZENIE...

Mimo wszystko, coś jednak w tej spektakularności jest. W końcu poszedłem na wodowanie statku "Vestland Insula", podobnie jak kilka setek innych osób w wieku od 3 do pewnie 83 lat, a przecież wiało, lało i było koszmarnie zimno.
Spodziewałem się bardziej widowiskowych scen - butelki szampana, kłębiących się fal zalewających nabrzeże... A on po prostu się zsunął.
Spodziewałem się bardziej widowiskowych scen - butelki szampana, kłębiących się fal zalewających nabrzeże... A on po prostu się zsunął.

niedziela, 21 listopada 2010
gołąb skalny (Columba livia)
Wybrałem się na festiwal Narracje. Kto nie był, niech żałuje. Tym bardziej, że dziś się kończy ;o). Jak to zwykle bywa, zdjęcia robiłem czemuś zupełnie innemu. Ale już się z tą prawidłowością pogodziłem i z takim nastawieniem tam poszedłem. Miejsce znałem już jakiś czas, tylko zawsze kiedy miałem ze sobą aparat, nie było tam gołębi. Bo to one (o zgrozo) są tematem tego zdjęcia. Gdyby ich nie było, byłoby jakoś pusto. I chociaż gołębi nie lubię (o czym pisałem już kiedyś), to tutaj są nieodzowne. Jeden pozytyw jaki w tych ptakach dostrzegam to to, że podobno nie srają podczas lotu... Co w sumie zdjęcie może potwierdzać... Tak czy inaczej - gołębie gołębiami, a okno też mi się podoba. Może nawet bardziej?
wtorek, 2 listopada 2010
Pluszowa ławka

Gdyby nie to, że miała zawisnąć na ścianie jednego z gdańskich mieszkań, wcale by się tu nie znalazła. Skoro jednak zamiast ławki na owej ścianie będzie coś zupełnie innego, postanowiłem umieścić ją tutaj.
I wcale nie jest pluszowa. A mogła by być. Mimo końca lata poranek był na prawdę chłodny. Wschodzące słońce w niesamowty sposób oświetlało Targ Truskawkowy, a czerwień ławki była w tym krajobrazie jakby substytutem ciepła. Paluchy marzły, więc chciało by się na niej usiąść, umościć wygodnie i wypić kubek dobrej ciepłej czekolady. Niestety poza tym, że czerwona, była twarda i zimna. A mogła by być pluszowa i ciepła ;o).
I wcale nie jest pluszowa. A mogła by być. Mimo końca lata poranek był na prawdę chłodny. Wschodzące słońce w niesamowty sposób oświetlało Targ Truskawkowy, a czerwień ławki była w tym krajobrazie jakby substytutem ciepła. Paluchy marzły, więc chciało by się na niej usiąść, umościć wygodnie i wypić kubek dobrej ciepłej czekolady. Niestety poza tym, że czerwona, była twarda i zimna. A mogła by być pluszowa i ciepła ;o).
niedziela, 3 października 2010
mewa śmieszka (Chroicocephalus ridibundus syn. Larus ridibundus)
Powinienem chyba przyjąć to za normę, że zdjęcia, które najbardziej mi się podobają, udaje się zrobić w najmniej oczekiwanym miejscu i o najmniej oczekiwanym czasie. Wybrałem się do Parku Oliwskiego, żeby sfotografować jesień, a skończyło się (jak ostatnio zaskakująco często) na fotografowaniu ptaków.
Mewa jaka jest, każdy widzi. Do parku jeszcze się pewnie w tym roku wybiorę, jak zdąży nabrać więcej kolorów. Póki co mam wrażenie, że natura szaleje. Drzewa na czubkach są już prawie bez liści, a te u dołu nie zdążyły jeszcze pożółknąć. Tymczasem liczę się coraz bardziej z tym, że może jeszcze w tym miesiącu trzeba będzie założyć zimówki ;).
Mewa jaka jest, każdy widzi. Do parku jeszcze się pewnie w tym roku wybiorę, jak zdąży nabrać więcej kolorów. Póki co mam wrażenie, że natura szaleje. Drzewa na czubkach są już prawie bez liści, a te u dołu nie zdążyły jeszcze pożółknąć. Tymczasem liczę się coraz bardziej z tym, że może jeszcze w tym miesiącu trzeba będzie założyć zimówki ;).
niedziela, 5 września 2010
Przypadkowy wróbel zwyczajny (Passer domesticus)
Jak zwykle znalazłem się Tam w zupełnie innym celu. Ale pomyślałem, że skoro już jestem w okolicy, wrócę do fotografowania Targu Truskawkowego. Żeby było jeszcze bardziej skomplikowanie, po drodze trafiłem na stado tarzających się w ziemi wróbli zwyczajnych (Passer domesticus).
Wróble zawsze darzyłem jakimś dziwnym sentymentem - w przeciwieństwie do gołębi ;o). Są wyjątkowo wdzięcznym obiektem do fotografowania, mimo swojej ruchliwości. Jaka szkoda, że jest ich coraz mniej.
Wróble zawsze darzyłem jakimś dziwnym sentymentem - w przeciwieństwie do gołębi ;o). Są wyjątkowo wdzięcznym obiektem do fotografowania, mimo swojej ruchliwości. Jaka szkoda, że jest ich coraz mniej.
poniedziałek, 30 sierpnia 2010
nierozłączka rudogłowa (Agapornis fischeri)

Dobrze jest odwiedzać zoo w towarzystwie kogoś, kto krótko mówiąc zna się chociaż trochę na rzeczy. Taka okazja trafiła mi się w ostatnią sobotę. Chociaż zwierzęta zdecydowanie wolę na wolności, to tym razem z zoo wyszedłem urzeczony. Wśród wielu ciekawostek, o których warto by wspomnieć najbardziej zdziwiło mnie to, że słonie, oprócz kilkudziesięciu kilogramów warzyw i owoców, jedzą codziennie ... dwie bułki paryskie :o). Jednak ani słonie, ani też małe dziki nie wygrały mojego wewnętrznego plebiscytu. Zamieszczam zdjęcie nierozłączki rudogłowej (Agapornis fischeri) chyba ze względu na kolorystykę. Zapraszam do całej galerii, a zoo w Oliwie oczywiście polecam!
Subskrybuj:
Posty (Atom)



