niedziela, 14 listopada 2010

Krok naprzód

       Jak to się zwykle zdarza, zupełnie przypadkowo wszedłem w drogę uczestnikom Czteromaratonu i Dwumaratonu Bydgoskiego. Wydawało mi się początkowo, że fotografowanie będzie dla nich krępujące (dotąd zawsze tak myślałem, robiąc zdjęcia ludzi z bliska). Ale, jak to się mówi, raz kozie śmierć - spróbowałem, mimo uprzedzeń. Jakież było moje zdziwienie, kiedy wbrew skrajnemu wyczerpaniu malującemu się na ich twarzach, widząc aparat (i sympatycznego fotografa mam nadzieję ;o) uśmiechali się lub przynajmniej zachowywali naturalnie. Tak, to był dla mnie duży, fotograficzny krok naprzód :o).
      Mógłbym tu umieścić Mistrza biegnącego "na gołej klacie", panów "Zwycięzców" (którzy za każdym razem, kiedy mnie mijali, zachowywali się jakby przekraczali linię mety) lub całkiem zgrabne biegaczki (bo kobiety stanowiły zdecydowaną mniejszość). Wybrałem jednak zdjęcie, które z racji głównego bohatera najbardziej mnie intryguje. Jest w jego twarzy jakiś dramatyzm... Pozostałe umieściłem w galerii.

niedziela, 7 listopada 2010

Dziewczyna - post scriptum

      Wybudowali w Gdyni nowy stadion piłkarski. Nijak podejrzeć się go w czasie budowy nie dało, więc dziś wybrałem się na dzień otwarty. Zamiar był jeden - zrobić parę fajnych zdjęć kibiców. Wyszło jak zwykle, to znaczy zdjęcia są, ale niezupełnie dotyczą stricte fanów futbolu.
      Lubię fotografować ludzi. Sęk w tym, że nie jest to takie proste. Większość potencjalnych obiektów kiedy orientuje się, że jest fotografowana peszy się. Mam wrażenie, że dotyczy to 99% mężczyzn i jakiś 70% kobiet. Czerpię dużą satysfakcję z fotografowania kobiet, które są pewne swojej urody, bo kiedy zorientują się, że są fotografowane, zachowują się przynajmniej swobodnie (to jest to brakujące 30%). Tak też było z tą dziewczyną. Dosłownie moment, jedno ujęcie i jest. Chociaż nie w moim typie, ale intrygująca ;o)

wtorek, 2 listopada 2010

Pluszowa ławka

      Gdyby nie to, że miała zawisnąć na ścianie jednego z gdańskich mieszkań, wcale by się tu nie znalazła. Skoro jednak zamiast ławki na owej ścianie będzie coś zupełnie innego, postanowiłem umieścić ją tutaj.
      I wcale nie jest pluszowa. A mogła by być. Mimo końca lata poranek był na prawdę chłodny. Wschodzące słońce w niesamowty sposób oświetlało Targ Truskawkowy, a czerwień ławki była w tym krajobrazie jakby substytutem ciepła. Paluchy marzły, więc chciało by się na niej usiąść, umościć wygodnie i wypić kubek dobrej ciepłej czekolady. Niestety poza tym, że czerwona, była twarda i zimna. A mogła by być pluszowa i ciepła ;o).

niedziela, 17 października 2010

To był moment ;o)

      To był moment. Obróciłem, się żeby zrobić zdjęcie krzyża, który znajduje się u nasady Cypla Rewskiego, kiedy zobaczyłem tą panią rozmawiającą ze swoim psem. Chyba chciała odpocząć, korzystając przepięknej pogody, ale jej pies miał najwyraźniej zupełnie inne plany. Niby nic specjalnego, ale ta chwila (zanim pani się obróciła i mnie spostrzegła) miała i wciąż ma dla mnie jakąś magię. A swoją drogą chociaż zimno, że hej - kolory jesieni na wybrzeżu są niepowtarzalne - nieprawdaż?

niedziela, 3 października 2010

mewa śmieszka (Chroicocephalus ridibundus syn. Larus ridibundus)

      Powinienem chyba przyjąć to za normę, że zdjęcia, które najbardziej mi się podobają, udaje się zrobić w najmniej oczekiwanym miejscu i o najmniej oczekiwanym czasie. Wybrałem się do Parku Oliwskiego, żeby sfotografować jesień, a skończyło się (jak ostatnio zaskakująco często) na fotografowaniu ptaków.
       Mewa jaka jest, każdy widzi. Do parku jeszcze się pewnie w tym roku wybiorę, jak zdąży nabrać więcej kolorów. Póki co mam wrażenie, że natura szaleje. Drzewa na czubkach są już prawie bez liści, a te u dołu nie zdążyły jeszcze pożółknąć. Tymczasem liczę się coraz bardziej z tym, że może jeszcze w tym miesiącu trzeba będzie założyć zimówki ;).

poniedziałek, 20 września 2010

Drzewo na Pomorskiej

      Nie mam ostatnio weny, a i okoliczności nie sprzyjają robieniu zdjęć. Tak czy inaczej, przy różnych okazjach coś tam się trafi ;o). No i trafiło się drzewo na Pomorskiej. To chyba jakaś akacja/robinia. Myślałem, że wyjdzie bardziej mroczna, ale wyszło jak zwykle. Coś jednak w niej widzę, więc zamieszczam.
       Chociaż ostatnio stwierdziłem, że jestem już bardziej z Gdyni, niż z Bydgoszczy (gdzie rośnie sobie drzewo), to jednak zawsze znajdzie się coś, co mnie w rodzinnym mieście zaskoczy.

niedziela, 5 września 2010

Przypadkowy wróbel zwyczajny (Passer domesticus)

      Jak zwykle znalazłem się Tam w zupełnie innym celu. Ale pomyślałem, że skoro już jestem w okolicy, wrócę do fotografowania Targu Truskawkowego. Żeby było jeszcze bardziej skomplikowanie, po drodze trafiłem na stado tarzających się w ziemi wróbli zwyczajnych (Passer domesticus).
       Wróble zawsze darzyłem jakimś dziwnym sentymentem - w przeciwieństwie do gołębi ;o). Są wyjątkowo wdzięcznym obiektem do fotografowania, mimo swojej ruchliwości. Jaka szkoda, że jest ich coraz mniej.